Kompulik...

Temat: dieta Dąbrowskiej
Diety różnego rodzaju ćwiczę od kilku lat. Również Pani Dąbrowskiej, po której
nabawiłem się odbiałczenia organizmu i straszliwie zacząłem puchnąć - i to
wszystko pod kontrola Pani Doktor, z którą byłem w kontakcie (w Gdańsku).
Obecnie od września stosuję własną wersję diety niskowęglowodanowej (na bazie
tzw. diety Lutza) i wspomagam się programem optymalizującym dietę pod kątem
zawartości poszcególnych składników odżywczych - nie tylko białka i tłuszczu,
ale również poszczególnych aminokwasów, szczególnie egzogennych, kwasów
tłuszczowych, witamin i mikroelementów. Ponieważ skład diety ustalam codziennie
szczegółowo, jestem w stanie podać Ci dane, o które prosisz. jestem z
wykształcenia technologiem przetwórstwa spożywczego, więc muslę, że znajdziemy
wspólny język. Pozdrawiam. czekam na ewntualny kontakt - Paweł. Mój adres -
pawelwitawa@gdynia-witawa.mm.pl
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,36,48331710,48331710,dieta_Dabrowskiej.html



Temat: Proszę o pomoc......
Mój tata również miał duże problemy z zatrzymywaniem się wody w organizmie. Pojawiało się to kilka razy: jako komplikacja po operacji, ale również w trakcie chemii (Gem-Tax, czyli taka która składa się m.in. z Gemzaru).
Po operacji spuchł mu głównie brzuch i uda, o dziwo w kostkach obrzęku nie było. Ważył 10 kg więcej niż przed operacją! Miałam dokładnie takie same odczucie: brzuch był nienaturalnie duży. Pamiętam, że wtedy podano mu albuminy w kroplówce, czyli białka, które wiążą wodę i w miarę szybko wszystko wróciło do normy. No i od tej pory codziennie brał leki moczopędne.
Potem zaczął chemię i po którymś podaniu pojawiły się obrzęki w kostkach, takie że nie mógł założyć butów. Przeczytałam gdzieś, że może to być skutek uboczny chemii i rzeczywiście, odczekaliśmy trochę i samo przeszło.
Sprawdzajcie wagę mamy, jeśli w krótkim czasie waga skoczyła mocno w górę to prawdopodobnie zbiera się woda. Zbadajcie poziom białka, może nastąpiło odbiałczenie i dlatego woda się gromadzi. Powinna regularnie brać leki moczopędne (ale o tym oczywiście decyduje lekarz). Niech nie pije zbyt dużo (tacie mówili że góra 1,5 l dziennie). Poza tym siedzenie z nogami w górze i moczenie nóg w chłodnej wodzie też ponoć pomaga.
Inna sprawa to powód zbierania się wody. Ja też nie wiem dlaczego tak się działo u taty. Więc na ten temat nie będę się wypowiadać.
Ale jeśli Waszej mamie tak bardzo utrudnia to życie, lekarz powinien się tym zainteresować! Znajdźcie lekarza, który będzie chciał coś z tym zrobić.
Życzę powodzenia!!! Pozdrawiam!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,79286070,79286070,Prosze_o_pomoc_.html


Temat: po operacji-srodki p/bolowe i stan pacjenta
Leli , ze swoje strony jako córka możesz zrobić dużo.
Rozumiem ,że jesteś wzburzona bo chory ze strony personelu pownien
mieć zapewnioną pełną opieką.Niestety realia oddziałów są jakie są i
to co nie powinno mieć miejsca -wiązanie chorych ze względu na ich
bezpieczeństwo przy ograniczonej liczbie personelu jest niekiedy
niezbędne.(Noc-wyrywanie kroplówek, spadanie z łóżka)
Przede wszystkim radziłaby w rozmowie z lekarzem i pielęgniarkami
przejść z pozycji roszczeniowej i atakującej na partnerską -to nie
są wrogowie Twojego taty.
Odleżyny są skutkiem odbiałczenia organizmu i niedkrwienia tkanek na
skutek długotrwałego leżenia w jednej pozycji.
Na szpitalnym jedzeniu tata tego białka nie zyska-domowe
wysokobialkowe jedzenie na pocztek zwykle najlpsze zupy z dużą
ilością miksowanego czy krojnego mięsa , żółtka .
A jak spędzasz czas z tatą to nie sziedź obok tylko poradź się
pilęgniarek i przy ich pomocy kilkaktornie przekraęcaj tatę na
boki , oklepuj , nacieraj.
Jesli oddział nie dysponuje odpowiednimi środkami do pielęgnacji
odleżyn zaiwestuj w nie teraz kiedy martwica nie jest jeszcze zbyt
głęboka. To mogą być podkładki żelowe ,odpowiednie opartunki po
konsultacji z lekarzem , dbaj również o pięty bo to kolejne miejsce
gdzie szybko robią się odleżyny.
Leli, nie nastwiaj się na wojnę , raczej na szukanie
sprzymieżeńców :)
Do pilęgniacji taty urochom dyżurowo rodzinę i będzie dobrze.



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,22,102092621,102092621,po_operacji_srodki_p_bolowe_i_stan_pacjenta.html


Temat: leki antydepresyjne a planowanie poczecia
Iwa dopiero jak byłam w 15 tc dowiedziałam się o niej.Przez cały czas bardzo
intensywnie leczyłam depresję.Miałam bardzo nasilone objawy somatyczne,okropnie
odbiałczony organizm i anemię.Z chwilą kiedy dotarło do mnie że spodziewam się
dziecka,zaczęłam ograniczać leki.Wszystko pod kontrola lekarza.Teraz jestem w
27tc,urodzę zdrowego synka.Biorę tylko Mianserynę na noc,ale i to myślę że do
porodu ograniczę do zera.
W czasie ciąży organizm wytwarza większa ilość serotoniny,czyli tego co nam
jest potrzebne do wyjścia z depresji.
Wydaje mi się że spojkojnie możesz planować poczęcie maluszka )
Bądz tylko pod kontrolą swojego lekarza.Bo jak wiadomo huśtawka nastrojów u
kobiet w ciąży do historii już przeszła )
Trzymam kciuki.Powodzenia
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,585,17419525,17419525,leki_antydepresyjne_a_planowanie_poczecia.html


Temat: jak to zrobic ??
Ale ty czytasz co piszesz????
"dziecko karmimy piersia na zadanie w pierwszym dniu. w drugim co 2 godz. w
trzecim co 2,5godz. i tak mozemy karmic do ok. 6tyg. wtedy dzieciaki potrafia
wytrzymac miedzy karmieniami 3 godz. tak samo jak butelkowe."

Ty piszesz, żeby dziecku, które urodziło się dzień wcześniej, reglamentowac
karmienia!!!! Dziecku, które mogło jeszcze nie dojśc do siebie po trudach
porodu, które jeszcze nie przystostowalo się do swiata zewnętrznego i dopiero
się uczy reagowania na bodźce własnego organizmu, które jeszcze często nie
domaga się mleka tak czesto jak póxniej, bo czerpie z zapasów płodowych!

Poza tym, co to za ideał - karmienie butelką? Wg mojej wiedzy, takie noworodki
też karmi się na żądanie, bo raz zechcą więcej, raz mniej. Mleko modyfikowane to
odbiałczone, odmineralizowane, dosłodzone mleko krowie; w ostatnich latach -
usiłując dogonić naturalny ideał - producenci mleka modyfikowanego zaczęli
dodawać pre- i probiotyki, żeby jak najbardziej zbliżyć je do pokarmu matki.
Co do picia - ty nie pijesz między posiłkami, nawet szklanki herbaty? W upał?
Zima, gdy jest przesuszone powietrze?

Podaj przykłady tych źródeł z 2007 roku.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,572,83695356,83695356,jak_to_zrobic_.html


Temat: nagłe uczulenie na mleko...? pomóżcie
nagłe uczulenie na mleko...? pomóżcie
Witajcie e-Mamy i Pani Doktor!

Moja córka zaczyna dziś właśnie 9 miesiąc życia. Do tej pory była na NAN HA,
bo mój mąż jest alergikiem. W sumie wszystko bylo ok. Mała miała lekko
szorstkie policzki, ale lekarz powiedział, że nie jest to podstawa do zmiany
mleka. Wg niego była to po prostu bardzo lekka skaza i radził, by nie
przechodzić na "odbiałczone" mleko, aby organizm jednak się przystosował.

W zeszłym tygodniu moja córka przeszła jakiś wirus - zapalenie gardła +
gorączka, wymioty i biegunka. Wszystko przeszło, gdy odstawiłam mleko. Przez
48h godzin była na glukozie, a do tego: ryż, jabłka, marchewka, ziemniaki. Po
48h zaczęłam znów podawać mleko, ale rozrzedzone. Co dzień jedna łyżeczka
więcej (czyli pierwszego dnia 1 łyżeczka na 150 ml, drugiego dnia - dwie
itd.). Stopniowo zaczęlam też wprowadzać inne pokarmy - mięsne zupki, kaszkę
kukurydzianą, kaszkę mleczno-ryżową. No i dziś wypiła po raz pierwszy
normalną dawkę mleka, tj. 5 łyżeczek na 150 ml. Niestety, zwymiotowała... Od
dwóch dni ma też o wiele bardziej szorstką skórkę na policzkach i taką jakby
lekką wysypkę.

Wyjścia są 2: albo znów złapała jakiegoś wirusa (jeśli tak, pokaże to
najbliższa noc), albo wystąpiła u niej nietolerancja laktozy. Jak na razie
nie ma gorączki, a od paru godzin, od kiedy znów nie podaję jej mleka,
wymioty się nie powtórzyły. Oczywiście wiem od lekarza, że taki wirus
spowodował przejściową nietolerancję laktozy, ale obawiam się, że ten proces
może być jednak bardziej trwały niż przejściowy (zalecił mi bowiem stopniowe
wracanie do mleka w ciągu kilku dni, co zrobiłam... wszystko więc powinno już
być ok...).

Moje pytanie do Was: czy spotkałyście się z tym, że nietolerancja laktozy
pojawila się nagle, pomimo tego, że wcześniej dziecko doskonale tolerowało
mleko (moja córka piła NAN HA od 11 dnia życia)? CZy ten zeszłotygodniowy
wirus mógł pogłębić ten proces?

Będę wdzięczna za szybką pomoc :-)

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,632,38496636,38496636,nagle_uczulenie_na_mleko_pomozcie.html


Temat: Pokarm matki-pełnowartościowy w drugim roku życia?
Dlaczego myślisz, że krowie mleko, przemysłowo odbiałczone, dosłodzone, do-i
odwitaminizowane, ususzone, będzie lepsze od tego, co twój organizm wyprodukuje
na bieżąco?
Kochana, na pewno jesteś lepsza w te klocki od krowy :))) Karm na zdrowie.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,570,66987173,66987173,Pokarm_matki_pelnowartosciowy_w_drugim_roku_zycia_.html


Temat: Pierś jako smoczek. Jak odstawić 10-cio m-cznego.
Kozie mleko dla alergika nie jest dobrym wyborem, koza tak jak krowa jest
zwierzęciem parzystokopytnym, pewne białka są wspólne dla mleka krowiego i
koziego, np kazeina, z której budują się rogi tych zwierząt (i chyba kopyta).
Poza tym, mleko krowie i kozie jest optymalne dla cieląt i koźląt - cielak musi
w ciągu roku osiągnąć wagę tony bodajże, kozy ważą około setki, roczne
ludziątko waży niewiele ponad dychę. Dlatego mleko krowie i kozie zawiera dużo
białka (białko jest potrzebne do wzrostu), które niekorzystnie obciążałoby
nerki ludziątka, za to zawiera za mało cukrów, którymi zywi się szybko rosnący,
zaawansowany mózg ludziątka.
Mleko innych gatunków podawane ludzkim dzieciom powinno być humanizowane -
czyli modyfikowane tak, żeby przypominało ludzkie. Odbiałczone, docukrzone, z
inną proporcją minerałów i witamin.

Jesli chodzi o ilość mleka w diecie dziecka, to przeszukując kiedys forum
butelkowe znalazłam kilka wypowiedzi dr. Albrecta, z których wynikało, ze
dzieci w II półroczu życia potrzebują ok. 700 ml mleka dziennie. 100 i 300 to
mało, nie sądzisz ?

Teraz o twoim mleku - 200 to nie jest wynik całego dnia, tylko jednego
odciagnięcia. Mleko robi się na bieżąco, w czasie ssania, zwlaszcza przy
zaawansowanej, unormowanej laktacji. A laktator jest gorszy od dziecka, nie
wiem, jakie masz doswiadczenie w odciaganiu, ale mysle, ze mozna liczyc, ze co
najmniej o połowe wiecej. 2 razy w ciagu dnia, kilka razy w nocy - mogło tego
byc powyżej litra dziennie, nie ma co sie dziwić, że Kacper nie bardzo chce
jeść inne rzeczy, mleko mu wystarcza.
Skoro ma AZS, to może jego organizm reaguje mądrze i pobiera najlepszy pokarm,
a te rzeczy, które mogą mu szkodzić, po prostu nie są przyjmowane.

Moja córka ma 15 miesięcy, własnie jestesmy na etapie radosnego sukcesu,
wyeliminowałam nocne karmienie, przerwa miedzy zasnieciem a mlekiem nadrannym
trwa ok. 6 godzin, miedzy mlekiem wieczornym a nadrannym mlekiem dochodzi
nieraz do 7. Są dni, kiedy je bardzo ładnie i dużo, są dni, kiedy głownie się
mleczy - ostatnio w maju, w czasie infekcji żołądkowej.
Mleka modyfikowanego nigdy nie poznała; był czas, że ja nie mogłam spożywac
żadnych przetworów mlecznych, bo ona zaczynała sie drapać, w tej chwili jem
normalne zupy ze śmietaną i Małej nic nie jest, a ona za to może jeść jogurt.

Generalnie, pomysł twojego lekarza bardzo mi się nie podoba. Są specjalne
preparaty mlekozastępcze dla alergików, od mlek sojowych po hydrolizaty, nie ma
powodu eksperymentowac z mlekiem kozim i ryzykowac alergię, nie ma powodu
odstawiac od piersi 10-miesieczniaka, chyba że mama jest na to zdecydowana ze
swoich własnych powodów (moim zdaniem to za wczesnie, ale rozumiem, że czasami
mama tak chce i już). Lekarze chętnie "odstawiają" dzieci od piersi, najpierw
krzyczą na matki butelkowe, a po kilku miesiacach i pediatrzy, i ginekolodzy, i
interniści wymyslają rozmaite powody, zeby wmówić matce, że jej pokarm jest
gorszy od czegoś tam, albo że karmienie ją wykonczy, więc lepiej żeby ona
skonczyła.

Jak już bedziesz odstawiac, to najpierw znajdź dobre mleko/preparat
mlekozastępczy dla Kacperka, a potem odbieraj mu mleko z piersi. Czasami trzeba
poeksperymentować.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,570,44754868,44754868,Piers_jako_smoczek_Jak_odstawic_10_cio_m_cznego_.html


Temat: Jak i czy w ogóle powiedzieć Tacie o jego chorobie
Jak i czy w ogóle powiedzieć Tacie o jego chorobie
Mój Tato (61 l.) ma potwierdzony (m.in. TK) płaskonabłonkowy nowotwór płuc. Na
początku tygodnia przywiozłam go do domu ze szpitala, w którym go
zdiagnozowano. Tato nie wie jak bardzo poważny jest jego stan, lekarz
powiedział mu jedynie, że ma kamień w pęcherzyku żółciowym (rzeczywiście ma) i
że lepiej go nie ruszać skoro jak na razie nie daje większych dolegliwości.
Tato uwierzył.
W wypisie (zabrałam żeby nie mógł sobie poczytać - wytłumaczyłam, że muszę
wszystko sprawdzić i poszukać informacji jak go teraz odżywiać żeby nabrał sił
i ciała) oprócz informacji o nowotworze (który wg. lekarza prowadzącego jest
dość zaawansowany i są przerzuty - w wypisie nie ma określonego stadium
choroby) są m.in. zapisy dot. nowotworowego wyniszczenia organizmu (duża
utrata wagi, b. zła morfologia, odbiałczenie), obrzęki podudzi oraz depresja.
Dodatkowo jest zapis dot. braku możliwości przeprowadzenia leczenia
onkologicznego i zalecenia leczenia objawowego.
Tato nie zorientował się co do rodzaju swojej choroby nawet po wizycie lekarza
z domowego hospicjum, który był bardzo dyskretny. No cóż, a ja umiałam tak
ojcu wszystko wytłumaczyć, dlaczego lekarz i pielęgniarka odwiedzają go w
domu, że uwierzył.
Byłam wczoraj na konsultacji (dokumentacja medyczna) w COI w Gliwicach i mam
wyznaczony termin konsultacji onkologicznej na 10 lipca. Muszę Tatę wraz
nowymi z wynikami (pełna morfologia, próby nerkowe i wątrobowe) zawieźć do Gliwic.

I tu pojawia się mój dylemat, który boleśnie kąsa moje sumienie;-(((((((
1. Perfidnie oszukuję ojca, nie mówiąc mu prawdy, jednocześnie mam silne
przeczucie że na razie tak jest dla niego lepiej.
2. Mój Tato ma silną depresję spowodowaną samym faktem, że w ogóle trafił do
szpitala. Bierze na to leki, które trochę mu pomagają - ostatnio jakby się
wyciszył - rzadziej płacze.
3. Czy mam powiedzieć Tacie prawdę po co jedziemy do Gliwic, skoro dotychczas
był leczony w Głuchołazach?
4. A może jeszcze raz by mi uwierzył, że nasza wizyta w Gliwicach ma na celu
szukania przyczyny jego utraty wagi, osłabienia i wcześniejszego braku apetytu?

Nie wiem co robić ;-((
Chcę dla niego jak najlepiej.
Znając mojego Tatę widzę 2 możliwości:
1. Załamie się gdy dowie się na co naprawdę choruje. Lecz jest cień szansy, że
gdyby usłyszał od lekarza w Gliwicach, że można go leczyć to się psychicznie
podźwignie.
2. Załamie się totalnie i nie będzie chciał już w żaden sposób walczyć, gdy
okaże się, że nie może już być leczony.

Mam zacięcie "domorosłego psychologa", ale ta sytuacja zdecydowanie mnie
przerasta. Może powinnam dać spokój Tacie i pozwolić spędzić mu ostatnie
tygodnie, może miesiące (o latach trudno mi nawet marzyc) w spokoju i być z
nim jak najczęściej. Z drugiej strony jeśli byłby choć cień szansy na leczenie
(a tego niestety nie wiem), to chciałabym żeby walczył i z naszą pomocą
wygrał, żeby mógł zobaczyć moje dzieci, zbierać grzyby, być..................

Poradźcie co robić.
Jestem egoistką, chciałabym żeby dla mnie mój Tato żył jak najdłużej. To
jeszcze nie pora i nie potrafię się z tym pogodzić.




Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,65105481,65105481,Jak_i_czy_w_ogole_powiedziec_Tacie_o_jego_chorobie.html