Kompulik...

Temat: Odciski u starszej osoby
Witam,

3 miesiące temu babcia miała operacje na biodro (lezała w szpitalu ok 3
tygodni). Zrobiły jej sie odleżyny na pośladkach które stosunkowo szybko
zeszły. Na pięcie (operowanej nogi) pojawiła się dośc nieciekawa odleżyna -
dziura z czarnym strupem - praktycznie na całą stopę. 3 miesiące leczy już
tą rane jednak bardzo powoli się goi - strup zszedł klika razy, ale za
kazdym razem pojawia się nowy, prawie takiej samej wielkości. Co polecacie
na zastosować?


Źródło: topranking.pl/1850/odciski,u,starszej,osoby.php


Temat: Historia mojej choroby.
Jestem. Palce jakby lepsze, tylko trochę pęknięte ale już żyworódka
mi sie skończyła i muszę czekać aż urosną następone sadzoneczki.
Babcia coraz słabsza już sama nawet się nie przekręci na bok. Nogi
ma straszne, popękane żyły i ropiejące rany, a na pięcie chyba
tworzy się odleżyna. Smarujemy ją , myjemy i podajemy leki, nic
więcej nie da się zrobić.Je normalnie i sporo, gorzej z
wypróżnianiem ale dajemy radę.Był taki dzień, gdy Babcia nie chciała
leków, bo mówiła ,że chcę ją otruć, a ona ma swoje leki i sama sobie
weźmie!Wtedy było strasznie, wyganiała mnie i swego własnego syna od
niej i nic nie chciała ni jeść, ni siedzieć, ni leżeć, wszystko było
nia tak i gejzer złości na wszystko i na wszystkich. Wtedy przeżyłam
to bardzo , a na drugi dzień juz trochę się uspokoiła.
Człowiek powinien żyć dotąd dokąd może sam o sobie stanowić,inaczej
to wegetacja i cierpienie.Nie wiem o co się modlić, nie wiem jak
pójść do spowiedzi, mam różne myśli raczej niezgodne z nauką
kościoła.
Arechin nadal biorę. Byłam m-c temu na badaniu pola widzenia i było
dobrze, wkrótce znowu idę do okulistki, to zobaczymy co się dzieje.
Na razie idę do endo 6 XII i tu ciekawe co gość wymyśli.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,36118,58848913,58848913,Historia_mojej_choroby_.html


Temat: po operacji-srodki p/bolowe i stan pacjenta
Leli , ze swoje strony jako córka możesz zrobić dużo.
Rozumiem ,że jesteś wzburzona bo chory ze strony personelu pownien
mieć zapewnioną pełną opieką.Niestety realia oddziałów są jakie są i
to co nie powinno mieć miejsca -wiązanie chorych ze względu na ich
bezpieczeństwo przy ograniczonej liczbie personelu jest niekiedy
niezbędne.(Noc-wyrywanie kroplówek, spadanie z łóżka)
Przede wszystkim radziłaby w rozmowie z lekarzem i pielęgniarkami
przejść z pozycji roszczeniowej i atakującej na partnerską -to nie
są wrogowie Twojego taty.
Odleżyny są skutkiem odbiałczenia organizmu i niedkrwienia tkanek na
skutek długotrwałego leżenia w jednej pozycji.
Na szpitalnym jedzeniu tata tego białka nie zyska-domowe
wysokobialkowe jedzenie na pocztek zwykle najlpsze zupy z dużą
ilością miksowanego czy krojnego mięsa , żółtka .
A jak spędzasz czas z tatą to nie sziedź obok tylko poradź się
pilęgniarek i przy ich pomocy kilkaktornie przekraęcaj tatę na
boki , oklepuj , nacieraj.
Jesli oddział nie dysponuje odpowiednimi środkami do pielęgnacji
odleżyn zaiwestuj w nie teraz kiedy martwica nie jest jeszcze zbyt
głęboka. To mogą być podkładki żelowe ,odpowiednie opartunki po
konsultacji z lekarzem , dbaj również o pięty bo to kolejne miejsce
gdzie szybko robią się odleżyny.
Leli, nie nastwiaj się na wojnę , raczej na szukanie
sprzymieżeńców :)
Do pilęgniacji taty urochom dyżurowo rodzinę i będzie dobrze.



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,22,102092621,102092621,po_operacji_srodki_p_bolowe_i_stan_pacjenta.html


Temat: TRAMAL-proszę o szybką odpowiedź
Witam,
Jak  na grupie kiedyś wspomniałam, mam babcię chorą na alzheimera. W związku
z tym, że prowadzi tryb siedząco leżący powstają odleżyny. Na nic podkłady
przeciwodleżynowe, materace, te bestie atakują jak tylko mogą, bo skóra pod
pampersami nie oddycha i starszy człowiek nie chodzi, wręcz ma atrofię
mięśni.
Ostatnio zrobiła się jej brzydka odleżyna na kości krzyżowej (ogonowej?) tuż
nad rowkiem i pomimo leczenia plastrami hydrokoloidowymi - wdała się
martwica. Była już na 2 oczyszczaniach (wycięciach ciała martwiczego),
ostatni raz wczoraj.
Za pierwszym razem lekarz odbębnił sprawę w ciągu 3 min. i nie wyciął
wszystkiego tak jak trzeba. Pomijam to, że umówił się na konkretną godzinę,
a potem przybył z h-innym poślizgiem. Nie dał żadnego środka na
znieczulenie, tylko kroił na żywca.
Wczoraj na drugim zabiegu, przygotowana na "typowe znieczulenie"
chirurgiczne, dałam babci przed zabiegiem 1 tabletkę ketonalu forte. Nie
wiem na ile pomogła, ale mam nadzieję, że coś na pewno - choć tym razem też
krzyczała.
Zabieg wykonywał praktykant pod nadzorem lekarza i tym razem rana została
naprawdę ładnie oczyszczona z wszelkich zmian martwiczych, ale defektem był
fakt, że rana bardzo krwawiła. Można sobie więc wyobrazić, że chora cierpi,
zarówno leżąc, jak i siedząc. Około pół roku temu, lekarz przepisał babci
krople "tramal" - gdy miała odleżynę na pięcie - i kazał dawać kropelki 30
min. przed zmianą opatrunku. W tedy jednak naprawdę ją te opatrunki (zmiana)
nie bolały, dlatego chciałam oszczędzić jej dodatkowego leku, które
dodatkowo by jej obciążyły tylko serce. Nie stosowałam więc kropli.
Teraz mam potrzebę stosowania, a raczej babcia, bo widzę jej ból w oczach.
Zwłaszcza po nocy to widać, bo wczoraj cały dzień przespała. Ketonal widać
nie bardzo działa, a na dłuższą metę może jej tylko zaszkodzić. Pytam więc
czy na "sali" jest ktoś, kto powie mi ile kropel mam jej dawać i jak często
mogę powtarzać tą operacje na dobę? Ulotka mi "wsiąkła", a pamięć
podpowiada, że 15 kropli. Ale wolę się upewnić. W sieci nie mogę znaleźć
dawkowania, a lekarz mnie zbył, bo byli inni pacjenci.

Pozdrawiam,
Akulka

Ps. Krople, które posiadam to opakowanie 10 ml, roztwór100mg/1ml.


Źródło: topranking.pl/1849/tramal,prosze,o,szybka,odpowiedz.php


Temat: Co zrobić gdy usypiają pacjentow bo ich boli?
Kurczę, nie wiem co Ci powiedzieć...
Wnoszę, ze rozmawialiście tam z personelem - co oni powiedzieli na Wasze obawy?
Ja nie znam sytuacji, nie wiem, jak tam jest i trudno mi coś powiedzieć. Wydaje
mi się, że niektóre silne środki przeciwbólowe też mogą działać lekko
usypiająco...

Ale na pewno usypianie zamiast zmieniania pozycji chorego nie jest żadnym
rozwiązaniem, przecież ta odleżyna będzie się pogłębiać, mogą się też zrobić
inne. Uważajcie na pięty - to drugie miejsce, w którym szybko robią się
odleżyny. Czy Twój kuzyn ma tam specjalny materac przeciwodleżynowy?

Mój ojciec też przesypia cale dnie, ale nie jest usypiany, po prostu akurat w
jego chorobie zapada się w coś w rodzaju śpiączki. Odleżyny ma straszne, nawet
na uchu ostatnio się zrobiła, wyobrażam sobie, jak to musi boleć, więc może -
tak sobie mówię - we śnie nie czuje się tak bólu. Ale on nie jest usypiany, po
prostu sam jest ostatnio w takim stanie snu - nieprzytomności.
Co do odzywiania - rozumiem, że Twój kuzyn dostaje kroplówki etc.? Mój ojciec
jest odżywiany sondą do żołądka obecnie.

Spróbuj jeszcze raz porozmawiać tam z lekarzem i powiedzieć o tych wszystkich
obawach. Czy to jedyny taki ośrodek w Twoim mieście? Może są inne... nie wiem,
na jakich zasadach dokładnie działają hospicja, bo mój ojciec jest w czymś, co
właściwie nie jest hospicjum - to jest tzw. zakład opiekuńczo-leczniczy, w nim
żyją i mieszkają ludzie, którzy po prostu wymagają całodziennnej profesjonalnej
opieki. Stąd nie wiem, czy w przypadku hospicjów jest jakaś rejonizacja, czy
wolny wybór.
Niewiele Ci mogę pomóc, za mało się na tym znam, ale nie chciałam zostawić
Twojego postu bez odpowiedzi. Porozmawiajcie tam jeszcze raz poważnie z
personelem. Trzymaj się.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,19654,42535019,42535019,Co_zrobic_gdy_usypiaja_pacjentow_bo_ich_boli_.html


Temat: Dla dziewczyn z Wrocławia!!! - o szpitalach
Dla dziewczyn z Wrocławia!!! - o szpitalach
Historia przebiegu porodu.
Założyłam kiedyś wątek o tym, że zmienił mi się śluz i że nie wiem co z tym
zrobić. Byliśmy z mężem tym bardzo zaniepokojeni. W niedzielę stwierdziliśmy,
że w poniedziałek z samego rana pójdę do jakiegokolwiek ginekologa sprawdzić
czy wszystko jest w porządku (mój był na urlopie). Niestety (albo stety) nie
zdążyłam. O 2 nad ranem, gdy spałam poczułam jak coś spływa mi po nogach a
raczej robi - "chlust". Obudziłam męża i mówię mu, że chyba odeszły mi wody.
On wstał i zaczął się ubierać, ale ja nie byłam do końca pewna więc
powiedziałam, żeby poczekał bo może się posikałam?! Poszłam do toalety i o
dziwo pęcherz miałam pełny po czym dostałam strasznego rozwolnienia - w tym
momencie byłam już pewna, że to już ta chwila. Dobudziłam męża i pojechaliśmy
na Kamieńskiego do szptiala(dobrze, że miałam kupione pieluchy tetrowe bo
teraz bardzo się dla mnie przydały). Na kamieńskiego nie wiedziałam gdzie
wejście więc zadzwoniłam telefonem a oni odpowiedzieli, że mnie nie przyjmą
bo nie ma miejsc i mam pojechać do szpitala na Brochów. Widząc co się dzieje
wróciłam do domu znalazłam w necie nr telefonu na Brochów i zadzwoniłam i tam
uzyskalam inf. abym pojechała na Kamieńskiego bo oni nie mają
miejsc.Powiedziano mi żebym pojechała do Trzebnicy, Oławy albo Oleśnicy - ale
skąd mam znać kurcze adresy? Ja rodzę a oni każą mi szukać ((
Była już 2:30 nad ranem - dostałam skurcze i o dziwno co 5 minut (a ginek.
kazał mi jechać jak będą już co 10 min. - a ja takich nie miałam.). Wkurzyłam
się i zadzwoniłam po pogotowie, powiedziałam, że będę na nich czekać na dole
żeby szybciej było. No i czekałam - 30 minut!!!!!
gdy przyjechali opowiedziałam jak wygląda sytuacja a oni stwierdzili, że
spróbują jeszcze raz na Kamienskiego. No i oczywiście przyjęto mnie ale.....
miałam wybór: powiedziano mi, że nie ma miejsca i do czasu aż się jakieś
zwolni będę leżeć na korytarzu z dziewczyną, którą własnie przyjęli także do
cesarki a jest chora na żółtaczkę. Jak będziemy operowane to razem i razem
będziemy leżeć - w tym samym pokoju. Czy miałam jakiś wybór? Tak - i
skorzystałam z niego i kazałam szukać innego szpitala. He..... ale to nie
koniec. Podczas tej rozmowy czekałam na panią doktor, która łaskawie przyszła
po następnych 30 minutach aby mnie zbadać. Tak mnie zbadała, że stwierdziła,
że skórcze są, dziecko leży prawidłowo (a lezało pośladkowo) i że powinnam
leżeć na patologi ciąży przez następne 2 tygodnie do porodu!!!! A mi wody po
nogach ciekły!!!!!!
No dobra, zabrali mnie do Trzebnicy (ok. 5 rano na miejscu). Tu czułam się
jak KSIĘŻNICZKA.
Położyłam się na samolot od razu przyszedł lekarz i co stwierdził?! Rozwarcie
na 4 palce, czop śluzowy odszedł i że powinnam już rodzić, to znaczy nie
powinnam a rodzę!!!! I w tym miejscu panika pięlegniarek, wszystko robiły w
pośpiechu.
Zapytał się czemu nie siłami natury więc powiedziałam, że 5 dni temu miałam
usg i wynikało z niego, że dziecko leży pośladkowo. Lekarz pomacał brzuch i
stwierdził to samo - ale zrobił oczy na wypis z kamieńskiego!!!!
Od razu założono mi cewnik - zajmowali się mną bardzo delikatnie i fachowo,
wszyscy byli mili. Chciałam wstać z samolotu żeby się przebrać - nie zgodzili
się, zdjęli mnie sami i rozebrali, miałam zakaz wstawania (no tak w końcu już
rodziłam). Dostałam koszmarne bóle krzyżowe i żeby powstrzymać skurcze
dostałam kroplówkę. Czekałam do 8 rano na anestezjologa. Bardzo przemiły
mężczyzna, przez cały czas ze mną rozmawiał, zresztą pani dr operująca mnie
także.
Zapytano mnie się co miało być: ja mówię, że dziewczynka i zgadzało się )
Pokazali mi jej dupkę, żebym miała pewność )) Minęło może z 10 min. jak
wyciągneli małą potem następnie wyciągnęli "resztki" (co trwało dość długo) i
pozszywano mnie. Dowiedziałam się, że mała miała za krótką pępowinę i dlatego
się nie odwróciła.
Ale to nie ważne, dla niej dałabym się pociąć jeszcze ze 20 razy )))
Potem zawieźli mnie na salę poporodową, gdzie sama lezałam przez półtorej
doby - przez 1 dobę nie wolno mi było podnosić się z łóżka, ani ruszać. A
zresztą jak tu się ruszać jak od pasa w dół byłam znieczulona. Oprócz tego
miałam wentyl w plecach na antybiotyki. Następnie przeniesiono mnie juz do
normalnej sali, gdzie przez półtorej doby lezałam z dziewczyną, którą
następnie zabrali bo dostała opryszczkę na ustach a to zaraźliwe. I tak do
końca lezałam już sama.
Sale były 2 osobowe. Czyste, pielęgniarki miłe. Nawet czasami wolałam te
służbistki bo od nich więcej konkretnych rzeczy można było się dowiedzieć.
Były na każde zawołanie, nie wkurzały się jak marudziłyśmy, pomagały w
stawaniu, przewijaniu dziecka, gdy leżałam znieczulona myły. I nie traktowały
człowieka jak sztukę, co w tych czasach jest rzadkością. Co najważniejsze -
nie było tam praktykantów, nikt się nie kręcił i nie uczył na nas. A wiadomo
spokój po takich "przeżyciach" dla nas jest najwazniejszy.

Jakby ktoś się mnie teraz zapytał jaki rodzaj porodu wybieram naturalny czy
cesarkę: odpowiedziałabym jednoznacznie: NATURALNY!!! Po cesarce jest
koszmarnie, wszystko boli, porobiły mi się odleżyny na piętach, do tej pory
ich nie czuję. A po naturalnym - rano wstajesz i chodzisz, a tutaj, na drugi
dzień mąż mnie musiał myć i kłaść na łóżko bo nie mogłam się ruszać.
Także dziewczyny jak macie wybór: to tylko poród naturalny.

NAPRAWDĘ POLECAM SZPITAL W TRZEBNICY - jest rewelacyjny i czysty.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,588,47914038,47914038,Dla_dziewczyn_z_Wroclawia_o_szpitalach.html